.. zanim się zorientowałam był ranek .. lecz nie martwiłam się . W końcu był weekend .. Spojrzałam na telefon .. 3 sms, to Oliver , przpraszał mnie, i pisał że poczeka tak długo jak będzie trzeba .. Zadzwoniłam do Emmy i wszystko jej opowiedziałam .. Gdy zeszłam na dół była 11:00 . Mama oglądałą TV i powiedziała coś o śniadaniu w kuchni ale jakoś nie byłam głodna .. Poszłam się odświeżyc i ubrać . Wogóle nie miałam planów na weekend . Bałam się spotkać z Olim , bo czuję że też do niego coś poczułam .. On jest słodki . Siedząc przed komputerem z nudów usypiałam .. I tu znowu sms od Olivera czy się spotkamy .. tym razem długo się wahałam .. lecz poszłam . Spotkaliśmy się w parku .. Przyszłam pierwsza . Gdy go zobaczyłam serce zaczęło bić mi coraz mocniej , usiadł na ławce obok mnie, był niemrawy i smutny .
- Coś się stało ? - zapytałam bardzo niezapokojona .
- Muszę Ci powiedzieć całą prawde . - powiedział szurając nogą po ziemi .
- Jaką prawde ? co jest ? . - Patrzyłam z niepokojem .
- Taką prawde że, po pierwsze , chyba się w Tobie zakochałem , a reszta to to że .. - Przerwał w połowie .
- Że ? - byłam bardziej dociekliwa ..
- Jestem chory .. chory na raka . Lekarze dają mi rok .. lub mniej .. .
Łzy napłynęły mi do oczu . Przytuliłam się mocno do niego. To dziwne znałam go tylko pare dni. Lecz go pokochałam , ale dlaczego ? nie wiem, naprawde nie wiem . Miłość jest dziwna . Siedzieliśmy tak na ławce, lecz nie powiedziałam mu o moich uczuciach .. Widziałam że jest bardzo smutny . Powiedziałam mu tylko ze wszystko będzie dobrze , bo co powiedzieć osobie tak ciężko chorej ? Spojrzałam mu głęboko w oczy i nie wahając się pocałowałam go . Tym razem on był zaskoczony . Siedzieliśmy milcząc, nie mówieliśmy nic, lecz rozumieliśmy się bez słów . Czy życie bywa takie piękne ? . Choć gdy myśle o jego chorobie ... nie, nie pozwole aby mnie zostawił ! Jedem ważny mężczyzna w moim życiu odszedł na zawsze , nie dopuszcze aby znowu się to stało . Oliver odprowadził mnie do domu i pocałował na pożegnanie .. Pisałam z nim całą noc, o wszystkim i o niczym .. Usnęłam o 6;00 rano , i obudziłam się około na obiad . Mama była zdziwiono że wstałam tak późno , ale nie chciało mi się jej tego tłumaczyć . Nie spotkałam się dziś z Olim , gdyż reszte dnia się uczyłam. Z pokoju wychodziłam tylko do łazienki. Byłam baardzo zmęczona więc położyłam się jakoś o 23:00 . Rano obudził mnie budzik. " Wyfrunęłam " z łóżka prosto do łazienki . Pogoda była piękna więc ubrałam moją ulubioną niebieską sukienke i balerinki . Gdy weszłam do szkoły wszyscy wytykali mnie palcami i chichotali , okazało się że Em wygadała wszystkim o Oliverze . Nie mogłam w to uwierzyć, znowu przerwy spędzałam sama .. Po szkole nie wróciłam odrazu do domu .. spotkałam się z Olim i opowiedziałam mu o wszystkim .. On mnie rozumiał .. Potrafił pocieszyć . Lecz chodził do innej szkoły .. Spotykaliśmy się codziennie, zawsze miał dla mnie czas .. Wiedział co lubię, co mnie denerwuje . Mijały tygodnie, byliśmy z dnie bardziej szczęśliwi, lecz to działo się tak szybko, dziwiłam się ze wszystko jest takie piękne . Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama Olivera, powiedziała że jest w szpitalu , że jego stan się pogorszył . Łzy płynęły mi strumieniami . Nic nie mówiąc mamie wzięłam deske i pojechałam do niego . Był w śpiączce . Siedziałam tam cały dzień . Nagle przyszła moja mama .
- Rozmawiałam z mamą Olivera, dlaczego ja nic nie wiedziałam ? - zapytała.
- nie wiem ,- odpowiedziałam zapłakana, -on ma raka mamo .. jeżeli on odejdzie ? zostawi mnie jak tata ? - ryczałam i mówiłam jednocześnie .
Mama przytuliła mnie i milczała . " Już czas wracać " wyszptała mama . Nie ja tu będe nie zostawie go . Byłam uparta . Gdy mama poszła , ja siedziałam , siedziałam do rana . Mówiłam mu że nie może mnie zostawić, że go kocham i nie pozwole mu odejść, jeżeli on odejdzie, ja też. ! ... nie chodziłam do szkoły .. nie byłam w stanie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz