wtorek, 25 maja 2010

Rozdział 4

..  to była ostatnia klasa gimnazjum .. Ale Oliver w końcu był w pierwszej liceum, więc też nie ma łatwo , chociaż to nie jest teraz ważne . Gdy rozmawiałam z lekarzami, mówili tylko że nie są w satnie określić co będzie dalej . Byłam strasznie zmęczona, postanowiłam wrócić na tą noc do domu. Było ciemno, muszę przyznać, że bałam się wracać tak późno, ale nie chciałam zawracać już mamie głowy . Na ulicach była pusto, nagle usłyszałam jakieś kroki , odróciłam się, ale nikogo nie zobaczyłam. Zaczęłam biec, omal nóg sobie nie połamałam. W domu nikogo nie było , mama nie odbierała telefony, zaczęłam bardzo się martwić, pomyślałam że może rozładowała jej się komórka więc usiadłam pod drzwiami. Gdy siedziałam, myśląc o Olim, podjechał samochód . Otworzyło się okno i zobaczyłam młodą, rudowłosą kobietę . " Ty jesteś Schelly ? " zapytała . Kiwnęłam tylko głową . Twoja mama prosiła abym odebrała Cię ze szpitala, lecz tam Cię niezastałam . Nie powiedziałam nic . Posiedzisz trochę u mnie, bo Karina [ Mama Schelly ] mówiła że ma coś do załatwienia. 

-Wskakuj ! - krzyknęła do mnie otwierając drzwi

Nie wsiadlam, wolałam nie ryzywkować.. W końcu nie znałam tej kobiety . Odmówiłam, jestem uparta więc mnie nie przekonała . Wróciłam do szpitala, usiadłam przy jego łóżku i przytuliłam się , bardzo chciałam aby już się obudził i znów na mnie spojrzał. Łzy płynęły mi po policzku .. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam, obudziłam się w nocy, a mama nadal nie odbierała,a jak jej się coś stało ? . Nie ! napewno jest dobrze . Przez reszte nocy już nie spałam, martwiłam się czy mamie nic nie jest. Nagle usłyszałam pisk opon i hałas, podbiegłam do okna, był wypadek . Rozpędzony samochód uderzył w drzewo, na miejscu zginęła kobieta, mężczyzna i 5-letnie dziecko . Tyle zła dzieje się na tym świecie .. , ale nic na to nie poradze. Zanim się zorienowałam była 6:37 , mama ciągle była nieosiągalna . Po godzinie dostałam sms , że nic jej nie jest, ale nawet nie wyjaśniła gdzie była, jak i co . Ale przynajmniej wiedziałam że jest w domu . Lekarz przyszedł na poranna kontrole, kazał mi wyjść , czekając na korytarzu, zauważyłam że mama Oliego idzie w moją strone .

- Jak się czujesz ? - zapytała mnie, odgarniając mi włosy 

- dobrze, chyba dobrze . - wymruczałam pocichu .

- dziecko, wyglądasz okropnie, powinnaś odpocząć .

Nie chciałam odpoczywać, wierzyłam żee w każdej chwili Oliver otworzy oczy .. Ciągle powtarzam sobie, że wszystko dzieje się tak szybko, lecz życie takie bywa, nawet jeżeli ktoś mówi  wszystko dzieje się za szybko " to i tak na to nic nie poradzę, tak bywa .. Było około 12:00, przeszłam się do domu aby zobaczyć co u mamy . Wchodząc doznałam szoku, mama leżała pijana na fotelu, nie mogłam uwierzyć, ona nigdy nie piła, co to był za powód. Nie mogłam jej dobudzić, nie dziwię się, była w gorszym stanie niż ja . Dzisiaj nie mogłam wrócić do szpitala, miałam mame na głowie, poszłam tylko do siebie aby sie odświeżyć i przebrać i poszłam spowrotem do salonu, nie mogłam spuścić jej z oczu ..

1 komentarz:

  1. Mariiiczko!;*
    skarbie-cudenko ci powstaje !
    jeszcze wydasz ksiazke:PP
    hah ! ;**
    nie no boskie to jest :D

    OdpowiedzUsuń